wtorek, 13 października 2015

Trzy z pięciu - moje wrażenia

          Od zeszłego tygodnia zastanawiam się jak dobrze opisać moje wrażenia z naszego szkolenia. Tak więc chyba od początku - tak będzie najprościej.
          Ośrodek pracuje według swojego autorskiego programu w ramach, którego przewidział pięć całodniowych (prawie) spotkań co dwa tygodnie, jedno spotkanie z psychologiem (dotyczące naszych metod wychowawczych, wyobrażeń o dziecku/ dzieciach) oraz kilka godzin z pedagogiem prowadzącym naszą procedurę (gdzie między innymi poruszane są zasady pedagogiki).

          Szkolenie/warsztaty rozpoczęliśmy 9 września br. W zeszłym tygodniu odbyło się nasze trzecie spotkanie warsztatowe. Każde z tych spotkań podzielone jest na bloki tematyczne. I na te sześć bloków tematycznych tylko dwa były bardzo ciekawe i w 100%   dobrze przeprowadzone. Spotkania dotyczyły według mnie dość fajnych zagadnień jak między innymi: opieka i pielęgnacja maluszka. Prowadząca skupiła się przede wszystkim na ćwiczeniach praktycznych. Konkretnie i rzeczowo odpowiadała na nasze pytania. Wskazywała na co zwrócić szczególną uwagę. Pani prowadząca z wykształcenia jest pielęgniarką, dlatego poruszyła również kwestię pierwszej pomocy.
Zajęcia w zeszłym tygodniu również należały do tych ciekawych. Pani pedagog opowiadała o tym telefonie, pierwszym kontakcie :). Poruszyła również bardzo ważną kwestię: "mówić czy nie mówić dziecku, że jest adoptowane i jeśli mówimy to kiedy?" Osobiście jestem zdania, aby tak ważnego faktu nie ukrywać przed dzieckiem. Dziecko kiedyś może nam zarzucić kłamstwo: "mamo, tato uczyliście mnie prawdomówności, szczerości itd. a sami nie byliście ze mną szczerzy!" Rozmowy również powinny być dostosowane do wieku dziecka i powinny wynikać raczej naturalnie. Dzieci bardzo często zadają pytanie: "mamusiu skąd się wziąłem?" - i tu mamy szerokie pole do popisu ;). Już dziś się zastanawiam jakich słów użyję :). Dowiedzieliśmy się co kryje się pod tajemniczym pojęciem "osobista styczność". W żadnej mądrej książce, którą czytałam nie spotkałam się z tym pojęciem :(. Może i dobrze, bo okazało by się, że na wszystkich zajęciach nudzę się. I za te dwa bloki tematyczne panie prowadzące dostają ode mnie 6+.
Jedno ze spotkań prowadziła pani sędzia. Tematyka jej spotkania była ciekawa. Jednak według mnie czasowo - zajęcia były rozciągnięte niepotrzebnie. Pani sędzia wytłumaczyła nam dlaczego tak dużo dzieci ma nieuregulowaną sytuację prawną i dlaczego to tak długo trwa. Niestety wiele historii, które nam opowiadała nie były wesołe. Bardzo często dziecko w RB patologicznej często traktowane jest jak przedmiot/ karta przetargowa np. mama nie chce zajmować się dzieckiem, a ojciec siedzi w więzieniu i aby wyjść na wolność zgłasza się jako ojciec dziecka i wyraża gotowość podjęcia opieki nad nim. Sąd to musi również wziąć pod uwagę i "zbadać" całą tą dziwną sytuacją. A dziecko czeka, czeka ... 

           Na zajęcia jeździmy do państwowego OA. Jednak czasem nasz ośrodek korzysta z usług Katolickiego Ośrodka Diagnostycznego (chodzi o czas, aby nie przedłużać go niepotrzebnie) i pani sędzia opowiedziała o tym, iż zdarzyło się jej, że Katolicki Ośrodek Diagnostyczny nie wyraził zgody na adopcję dziecka przez samotną i rozwiedzioną osobę. Całe szczęście pani sędzia nie zgodziła się z ich decyzją i ta kobieta została mamą. Przecież taka osoba nie będzie gorszym rodzicem niż małżeństwo przygotowujące się do tej roli. Ja podziwiam takie osoby, bo według mnie muszą same zmierzyć się z tą całą procedurą, z emocjami które będą towarzyszyć później, z różnymi radościami i smutkami, problemami, które mogą wyniknąć. Ja mam oparcie w mężu, a taka kobieta decydującą się na samotne macierzyństwo adopcyjne? Dobrze, że Sądy są łaskawsze :) dla tych osób.
          Były również zajęcia dotyczące choroby sierocej, omawiany był również FAS. Niestety panie prowadzące były mało przygotowane. Cały czas czytały wszystko ze slajdów i niestety z ich ust nie padały adekwatne odpowiedzi na zadawane pytania. A jak usłyszałam, że dzieci z FASem mogą mieć inteligencję przeciętną to myślałam, że spadnę z krzesła. Niestety zawiodły mnie te zajęcia. W przyszłym tygodniu następne spotkanie/warsztaty przed nami. Ciekawe czego tym razem nowego się dowiem? Mam nadzieję, że będą to fajne i ciekawe zajęcia...
          Uciekam do szarości dnia dzisiejszego :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz