piątek, 8 stycznia 2016

Życzenia noworoczne...

          Wpadłam tu tylko na krótką chwilkę.
Dopiero teraz znalazłam czas, by napisać Wam życzenia noworoczne:


Niech ten Nowy Rok 
będzie dla Was 
doskonałą okazją do spełniania marzeń, 
realizowania swoich planów 
i sięgania po to co do tej pory wydawało się Wam niemożliwe.

Uciekam. Odezwę się niebawem :)

czwartek, 24 grudnia 2015

Moc życzeń...

          Dzisiaj tak dosłownie na chwilkę wpadłam tutaj, aby móc Wam złożyć życzenia świąteczne.


W tych dniach tak, pięknych, oczekiwanych,

gdzie gasną spory, goją się rany,
życzę  zdrowia, szczęścia, miłości.
Niech mały Jezus w sercach zagości,
szczerości duszy,
zapachu ciasta,
przyjaźni, która jak miłość  wzrasta,
kochanej twarzy, co rano budzi,
a wokół szczerych, życzliwych ludzi.




                                     Znalezione obrazy dla zapytania choinka

Uciekam :) do świętowania :)

Ps. Chciałam wrzucić fotkę swojej choinki, ale nie wyszło mi:(.

środa, 23 grudnia 2015

Co raz bliżej święta...

         Przed nami ten magiczny czas. Czas rodzinnych spotkań. Czas wspólnego kolędowania i składania życzeń. Lubię magię tych świąt... choć nieraz bywało ciężko.
W każdą wigilię razem z mężem życzyliśmy sobie, aby to były ostatnie święta bez naszego dziecka.
Dziś już wiem (wierzę), że te święta mogą być naprawdę ostatnie kiedy jesteśmy w dwójkę z naszym pieskiem. Pewnie dlatego czuję wewnętrzny spokój.
        Kilkanaście dni temu zadzwoniła znajoma, która prowadzi rodzinne pogotowie opiekuńcze. Nie miała pojęcia o naszej decyzji, jaką podjęliśmy po jej zeszłorocznym telefonie. Wiem, że ta malutka dziewczynka, dla której znajoma szukała domu, w wieku trzech miesięcy znalazła rodziców, miłość i szczęście. Tak sobie pogadałyśmy i na koniec rozmowy usłyszałam, że "czuć" ode mnie wewnętrzny spokój w kwestii rodzicielstwa.
       W poniedziałek w pracy odbyła się wigilia i jasełka. Na co dzień pracuje w szkole specjalnej. Tak więc jasełka i wigilia w naszej szkole są już tradycją. To między innymi w tym dniu mogą spotkać się emerytowani pracownicy szkoły z pozostałą społecznością szkolną.
W jasełka katecheta - reżyser wciąga nie tylko uczniów, ale również rodziców czy też nauczycieli. Co roku nasze jasełka są inne, z innym przesłaniem. Jasełka nie są u nas tradycyjne. W zeszłym roku  były one np. z perspektywy Trzech Króli, którzy w poszukiwaniu  Narodzonego Dzieciątka wybrali się w podróż po kontynentach. A w tym roku motywem przewodnim była ukazana walka Dobra ze Złem przez pryzmat kilku grzechów głównym (np. lenistwo, pycha, gniew). Oczywiście wszystkie te przedstawienia kończą się pozytywnie - Dobro wygrywa (serducha zostają oczyszczone), Trzej Królowie odnajdują Stajenkę.
Osobiście co roku biorę czynny udział w jasełkach i za każdym razem z inną rolą. I tak już byłam Archaniołem Gabrielem, Eskimosem i Maryją. W tym roku po raz kolejny byłam Maryją. Co roku są one z wielką pompą i zaproszonymi gośćmi - zastępca prezydenta, przewodniczący dzielnicy itd.
        Wigilię spędzamy u teściów. Pozostałe dwa dni świąteczne to trochę u rodziców, troszkę u teściów. Porządki zrobione, pierniczki upieczone. Jutro lepienie pierogów. A dziś strojenie choinki.
Szkoda tylko, że aura za oknem wskazuje raczej na przedwiośnie i Wielkanoc niż na zimę i Boże Narodzenie...
Uciekam. Jeszcze się odezwę.

piątek, 11 grudnia 2015

Ciąża... adopcyjna.... :)

        Witajcie, choć nie wiem czy tak naprawdę mnie ktoś tu czyta. Oczywiście tego bloga  pisze, aby pomógł mnie przejść ten czas oczekiwania, przyniósł spokój i radość z tego ważnego wydarzenia w naszym życiu.
        W poniedziałek dzwoniłam do OA. Właśnie o 12.30 zbierała się komisja w związku z naszymi kwalifikacjami. I tak dla potwierdzenia zadzwoniłam we wtorek. Nasza pani pedagog potwierdziła, że są już nasze kwalifikacje. Tak bardzo ucieszyliśmy się - kolejny sukces w tym roku :).
Tak jak pisałam wcześniej:

        kwalifikacje = II kreski na teście ciążowym.

        Jesteśmy w ciąży... adopcyjnej.... Ile będzie trwała? Pewnie tyle ile będzie potrzeba, choć mam nadzieję, że jak najkrócej! Tak bardzo się cieszymy. Osobiście szalałabym na zakupach kompletując wyprawkę. Niestety to takie trudne. Nie określiliśmy płci dziecka. Wiek dziecka do roku, a jeśli będzie rodzeństwo to chcielibyśmy, aby starsze maleństwo było w wieku do lat trzech. Tyle niewiadomych .
         W zeszłą sobotę zakupiłam maszynę do szycia :). Czas oczekiwania na Ten Telefon zamierzam wykorzystać na nabywanie nowej umiejętności. U jednej z Was podpatrzyłam bardzo fajny pomysł na zabawki. Jak tylko zdobędę jakieś doświadczenie w tej dziedzinie - pochwalę się moimi "wyrobami".

A tymczasem uciekam - za chwilkę jadę w odwiedziny do mojego najmłodszego chrześniaka. Ten mój słodki łobuziak za dwa tygodnie skończy dwa latka i jest synem mojej przyjaciółki z którą znam się i przyjaźnie prawie 18 lat :).

Miłego wieczorku :)




sobota, 5 grudnia 2015

Jeszcze chwilkę...

          Dzisiaj tylko na krótką chwileczkę...
Właśnie dzisiaj mamy już 5 grudnia i oto dzisiaj mija pierwsza miesięcznica od zakończenia kursu. Tak jak pisałam wcześniej w poniedziałek dzwonię do OA w związku z naszymi kwalifikacjami (które już powinny być). Mam nadzieję, że już będą :).
          Wczoraj kolejnej koleżance powiedziałam o naszej decyzji. Kurczę, mam duże szczęście do znajomych. Tak bardzo się ucieszyła i dopytywała o całą procedurę. I na koniec naszej rozmowy nt. usłyszałam: " to teraz tak jakbyś była w ciąży. Tylko chyba lepiej, bo nie przybierzesz na wadze;)!" Było to śmieszne i bardzo sympatyczne.

Udanej soboty :)

niedziela, 29 listopada 2015

Rocznica

          Dwa i pół roku temu wybraliśmy się do OA w naszym mieście. Wtedy szliśmy z wielką nadzieją, radością i marzeniami...Niestety OA bardzo nas do zraził do siebie. Nie liczył się człowiek i jego historia (i pomijam tu kwestię dotyczącą formalności). Mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w hipermarkecie i dokonywali wyboru i zakupu najlepszego produktu. Byliśmy zrozpaczeni. Kolejna nasza droga do macierzyństwa została zamknięta :(. A może znaleźliśmy się w nieodpowiednim czasie i miejscu?!
         Jednak los, a może "Szef" chciał inaczej?! W zeszłym roku zadzwoniła do mnie znajoma, która prowadzi Rodzinne Pogotowie Opiekuńcze. To właśnie ona swoim telefonem spowodowała, iż nasz świat znowu wywrócił się do góry nogami. To dzięki niej zaczęliśmy się zastanawiać po raz wtórny nad adopcją. W końcu decyzja zapadła: "próbujemy, ale na pewno nie w naszym OA". Internet okazał się cennym źródłem informacji. Wybór padł na ośrodek oddalony o 100 km od naszego domu.
          Po skompletowaniu wszystkich potrzebnych dokumentów i druków, które otrzymaliśmy w OA w naszym mieście, umówiłam nas na spotkanie w OA.
Tak więc, środa 26 listopada 2014 r. godzina 16.00 to ta data, która nabrała nowego znaczenia :). 

Pokonując drogę do ośrodka, byliśmy przerażeni i pełni wątpliwości: "czy to będzie dobry ośrodek?", "a co zrobimy, jeśli okaże się, że on nie spełnia naszych oczekiwań?" itd.
          Trafiliśmy do bardzo uprzejmej, uśmiechniętej, życzliwej i starszej pani pedagog. Ona okazała nam wiele wyrozumiałości i oparcia, rozwiała nasze wątpliwości. Ważny był człowiek. Przeglądała nasze zebrane dokumenty odrzucała te, których oni nie potrzebują. Nasze zdziwienie było wielkie... Pedagog też właśnie wtedy powiedziała nam, że: na maleństwo czeka się około 2-3 lata od momentu rejestracji (czyli 26.11.2014), ale jest to bliżej 2-óch lat, a na rodzeństwo jeszcze krócej :). Tak, więc rok za nami...:). Jednak muszę przyznać, że już kompletowałabym sobie wyprawkę, noo ale muszę grzecznie czekać...

          Na dzień dzisiejszy jesteśmy po szkoleniu, które zakończyło się 5 listopada br. Na przełomie listopada i grudnia ma zebrać się komisja i "pracować" nad naszymi kwalifikacjami. Tak sobie myślę, że przeczekam do mikołajek i potem zadzwonię do OA dowiedzieć się o nasze kwalifikacje.

          Wczoraj wybraliśmy się do mojego brata na andrzejki :). Mieszka jakieś 65 km od nas , tak więc zostaliśmy na noc. Wręczyliśmy mojej chrześnicy prezent mikołajkowy, który sprawił jej wiele radości :). Moja bratowa jest w drugiej ciąży :) i wczoraj oficjalnie wszystkich poinformowała, że będzie SYN. Będzie bratanek. Na razie są trzy dziewczynki (dwie córeczki siostry i jedna brata) oraz siostrzeniec mojego M. Gratulacje dla tej powiększającej się rodzinki.
I tym optymistycznym akcentem - uciekam.


środa, 11 listopada 2015

Prawie jak II kreski na teście ;)

         W czwartek 5 listopada byliśmy na szkoleniu. Tym razem była rodzina adopcyjna. O swojej historii opowiadali z dużym przejęciem, choć pierwsze maleństwo adoptowali 7 lat temu, drugie dwa lata później, a trzeciego maluszka w zeszłym roku. Cała trójka maluszków była wcześniakami, a dwoje z nich skrajnymi. Wszystko po wielu latach pracy różnych specjalistów, rehabilitantów i oczywiście rodziców skończyło się pomyślnie. Nie planowali trzeciej adopcji. Zadzwonił telefon z OA, że jest maluszek, który jest biologicznym bratem jednego z dzieci, które znalazło u Was miłość. Zgodzili się - nie chcieli rozdzielać rodzeństwa. Wszyscy są szczęśliwi, zadowoleni :)
          Było to nasze ostatnie spotkanie szkoleniowe. Tematyka szkoleń była różna, czasem bardziej ciekawe czasem mniej. To samo mogę powiedzieć o osobach prowadzących. OA pracował z nami według swojego autorskiego programu, który przewidywał 5 spotkań szkoleniowych po kilka godzin, indywidualne spotkania z psychologiem i pedagogiem. Przed rozpoczęciem szkolenia byliśmy podani "badaniom" z psychologiem i pedagogiem (tych spotkań też było troszkę). Spotkania te miały służyć nadaniu nam wstępnej kwalifikacji. Warto było zrywać się bladym świtem i jechać do OA na spotkania :). Tak więc, wszem i wobec ogłaszam: "zakończyliśmy szkolenie". 
          Tak sobie pomyślałam, może się ze mną zgodzicie może nie, ale muszę to powiedzieć:
* zakończenie szkolenia ---> para rozpoczyna świadomie starania o powiększeniu rodziny swojej
* uzyskanie kwalifikacji ---> to jak II kreski na teście ciążowym
* oczekiwanie na Ten Telefon ---> to jak ciąża
* Ten Telefon ---> poród/ pierwszy kontakt

Tak więc, oczekujemy teraz na "II kreski na teście  ciążowym" ;) czyli na kwalifikacje. Komisja zbierze się na przełomie listopada i grudnia :). Może to będą najpiękniejsze Mikołajki w naszym życiu?
Serce się cieszy, a rozum nakazuje rozsądek. Przecież to jeszcze potrwa!

          Z mamą co raz gorzej :(. Lekarze już nie mogą nic zrobić , żadnego leczenia nie będzie ( w jej stanie jest to niebezpieczne). Może jedynie przyjmować leki przeciwbólowe z morfiną. Tak bardzo się boję...