niedziela, 27 września 2015

Wspomnień czar II

          I tak oto rozpoczęliśmy przygotowania do tego ważnego dnia w naszym życiu. Tak jak pisałam liczba "13" cały czas nam towarzyszyła. A więc trzynastego pewnego miesiąca o godzinie trzynastej ślubowaliśmy sobie: miłość, wierność i uczciwość małżeńską.
Od tamtego dnia idziemy razem przez życie...
          Postanowiliśmy, że zaraz po ślubie będziemy "pracować" nad powiększeniem naszej malutkiej rodzinki. Przez pierwszy rok nie zrażeni pierwszymi niepowodzeniami rozwoju rodziny pomyślnie układaliśmy swoje życie zawodowe.  
Nasze marzenia, co do kształtu rodziny były zbieżne. Oboje pragnęliśmy trójki dzieci, domu z ogródkiem i psa :). Niestety zderzenie z rzeczywistością okazało się brutalne. Po ponad roku od naszego ślubu, gdy nadal nie udawało się powiększyć naszej rodziny rozpoczęliśmy diagnostykę naszego problemu. Pomimo wielu badań, zabiegów i konsultacji lekarskich z różnymi specjalistami do dnia dzisiejszego nie poznaliśmy stuprocentowej przyczyny naszych niepowodzeń.
Chęć posiadania dziecka była tak wielka, iż niejednokrotnie towarzyszyła nam huśtawka nastrojów - od frustracji, żalu, gniewu, buntu po dni pełne nadziei na realizację naszych marzeń. Z wielkim trudem przyjmowaliśmy kolejne informacje o ciążach w rodzinie czy też w gronie znajomych - z jednej strony cieszyliśmy się z nimi ich szczęściem, a z drugiej strony zastanawialiśmy się kiedy przyjdzie nasza kolej... 

         Adopcja w naszym małżeństwie nie była tematem tabu. Niejednokrotnie powtarzaliśmy, iż w przypadku, gdy nie będziemy mogli mieć swojego biologicznego potomstwa rozważymy adopcję... 

         Tymczasem uciekam do mojego rękodzieła ;), miłej niedzieli :)





2 komentarze:

  1. Hej! Ja też zawsze chciałam trójeczkę - trochę trwało, ale mam! Cała trójka serduszkowa :). Tak, że wszystko przed Wami!. Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że udało spełnić się Twoje marzenia :) Super! Ciesze się bardzo ;) serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń